Widzisz wypowiedzi znalezione dla frazy: modele migracji ludności





Temat: Średnicówka

Efekt - wzrost liczby samochodów poruszających się na terenie miasta, przy coraz mniejszym ich obsadzeniu (obecnie to już średnio niewiele ponad 1 osobę/pojazd) --> korki --> konieczność przebijania nowych dróg ekspresowych przez miasta, a mimo to ciągle korki w szczycie --> wzrost uciązliwości ruchu --> degradacja miasta, migracja ludnosci z centrum na przedmieścia, w mieście pozostają najbiedniejsi i ludzie z marginesu społecznego. --> nikt bez koniecznosci z obawy o życie nie zapuszcza się do centrum po zmroku --> Starówka i Śródmieście pustoszeje i zamiera....

To jest model afrykański (przynajmniej końcówka), a nie amerykański . Zauważ, że amerykańskie centra wcale nie są ani opustoszałe, ani zamieszkane przez biedotę. Generalnie, trochę dramatyzujesz.




Temat: Geneza Słowian

Atimeres napisał(a): Jest prawdą, że allochtoniści mają wiele argumentów i racji. Jakaś dziura osadnicza, choć raczej regionalna, głównie polska, po odejściu ludności kultury przeworskiej jest faktem;
Pierwsze zdania Twojego postu są oparte na niczym nie uzasadnionym twierdzeniu o jakich migracjach kogoś gdzieś. NIe ma żadnego dowodu na pustkę osadniczą, poza "tendencyjną" klasyfikacją artefaktów, według założonego "modelu" ubóstwa materialnego Słowian (Nalepa, Leciejewicz). Założonego, tak jak założono "bum demograficzny" Słowian w sytuacji założonego właśnie modelu ubóstwa. Albo ubóstwo albo bum! Prawda?
Ostatnie zdanie jest prorocze. Może by porzucili "romantyczny pozytywizm" . Proszę zauważyć, że pisałem tylko o względnej, jakiejś dziurze osadniczej i to tylko regionalnej, więc może jest to do przyjecia.
Także odejście ludności kultury przeworskiej jednak jest faktem, stwierdzonym przecież przez archeologię naddunajską, notującą tam przybycie owej kultury i rychłe jej odejście wraz z etnosem wandalskim (nazwanym tam w źródłach juz po imieniu).
Pozdrawiam!





Temat: Kapuściński współpracował z SB
co do gospodarki niemiec - to o czym napiałeś Krime, to właśnie efekt socjalnej, opiekuńczej, antyliberalnej polityki gospodarczej kraju, której rezultat finalny pod każdą szerokością geograficzną wygląda podobnie - "czy się stoi czy się leży ileś tam dojcz marków/euro się należy"

co do kwestii "bezstresowego wychowania" też uważam, że dziecko jest za młode i głupie by zrozumieć jakich problemów może nanieść donos na rodziców, że dali klapsa. na szczęscie między koncepcją twardej ręki romana, a modelem niemieckim jest mnóstwo wariantów pośrednich

jeśli chodzi o niekontrolowany napływ emigrantów pochodzenia arabskiego - też uważam, że to negatywne zjawisko. chyba jednak zbyt duża jest różnica mentalna między europejczykami, a arabami, by spokojnie mogli żyć w jednym kraju. arabowie nawet mieszkając wiele lat na zachodzie nie są w stanie pojąć, że z zalet demokracji ma prawo korzystać każdy, nie tylko oni. niestety problem arabski będzie coraz bardziej widoczny - zwłaszcza w niemczech, francji, a także w holandii i anglii. swoją drogą niemcy i francuzi wykazują się sporą głupotą wpuszczając nielimitowanie ludność arabską, a blokując swe kraje przed podobnymi kulturowo emigrantami z europy środkowo-wschodniej. poszli po rozum do głowy anglicy, dla których wypieranie emigracji arabskiej przez polaków jest bardzo na rękę.

haha - w sumie nieźle, z kapuścińskiego zrobił się wątek o współczesnych problemach RFN



Temat: Francja płonie, czyli co się z tego wykluje
Ponieważ przez wiele lat mieszkałem we Francji wydaje mi się, że znam elementy odpowiedzi:

1/ Francja doprowadziła do nadmiernej emigracji ze swoich dawnych arabskich kolonii (zwłaszcza Maroka, Algierii i Tunezji) zachęcając wręcz wielu jej mieszkańców do przesiedlania się w latach 60-70 [okres boomu gospodarczego, gdzie potrzeba było wielu tanich i dość nisko kwalifikowanych.

2/ Ludność tę stopniowo pozbawiano pracy począwszy od lat 80-tych; przy czym zupełnie zawiódł "francuski model integracji" polegający na propagandowej laickości, braku prawnej różnicy między narodowością i obywatelstwem i dość opiekuńczym modelem państwa propagującym raczej bezrobocie i hojne zasiłki niż minimalną pensję [zwłaszcza w warunkach wielodzietności]

3/ Równocześnie francuskie społeczeństwo jest szalenie elitarne i po dużej części nieufne wobec przybyszów. Niełatwo dopuszcza ich do równego statusu społecznego z "normalnymi" tj. zasiedziałymi obywatelami ! W przypadku imigrantów z Włoch i z Polski mieliśmy do czynienia z syndromem podziwu dla "wyższej cywilizacji" tubylców związanych z wysokim statusem międzynarodowym Francji. To powodowało, że osiedleńcy asymilowali się - ponosząc wszelkie mozliwe ofiary - w błyskawicznym tempie. Obecnie francuski model cywilizacyjny stał się znacznie mniej atrakcyjny, nie ma owej "magicznej" mocy przyciągania jak w epoce kolonialnej. Dlatego obecni imigranci chcą być Francuzami zachowującymi arabskie obyczaje [cokolwiek by to miało oznaczać] i odrzucają wszelkie próby asymilacji [kiedyś odbywało się to głównie przez laicką szkołę państwową i armię].

4/ obecny wybuch to IMHO początek otwartego powstania wobec "porządku francuskiego". Młodzi Arabowie z francuskim obywatelstwem będą domagać się uznania ich za odrębną grupe, w której nie będzie obowiązywał francuski "porządek republikański" zapoczątkowany przez Napoleona. TO JEST NIEZWYKLE POWAŻNY PROBLEM. Mityczna "jedność społeczeńwa" i patriotyzm budowany przez dziesiątki lat na ideałach rewolucji francuskiej leżą w gruzach. A przy tym obecne elity są bardzo niechętne chrześcijaństwu [a już zwłaszcza katolicyzmowi]. Tymczasem forsowana zewsząd laickość owocuje "zgnilizną moralną", której brzydzą się młodzi Arabowie z francuskimi papierami; stąd też ich zwrot w stronę radykalnego islamu.



Temat: Demografia
Niż demograficzny w państwach europejskich jest zjawiskiem powszechnym, co nie znaczy że pożądanym i pozytywnym. Politycy bardzo dobrze znają szacunki i prognozy ludnościowe swoich krajów i albo nic nie robią (albo robią b. mało-przykładem Polska), robią dużo, ale niewystarczająco (przykładem Niemcy) albo też inwestują w rozwój ludnościowy ogromne środki (państwa skandynawskie, Francja). Tam gdzie nie ma dużych pieniędzy na politykę prorodzinną rozwój ludności jest obecnie utrudniony. Dlatego tak katastrofalna sytuacja demograficzna występuje w państwach byłego bloku wschodniego. Wystarczy porównać Finlandię z Estonią i Łotwą, które przed II wojną światową przedstawiały podobny model społeczno-gospodarczy. Okupacja radziecka i napływ ludności rosyjskojęzycznej jeszcze długo będą rzutować na sytuację tych państw. Np. szacunki przewidują , że do 2050 ludność Estonii zmniejszy się o 200 000 a w tym czasie populacja Finlandii wzrośnie mniej więcej o tyle samo. Po prostu Finlandię stać na wzorowanie się na Szwecji lub Norwegii, Estonii zaś nie.
Kolejnym problemem jest emigracja, którą największe, najbardziej katastrofalne skutki zbiera na Litwie. Dla młodych, doświadczonych ludzi, po renomowanych zachodnich uczelniach po prostu nie ma miejsca w ich ojczyźnie. Problem ten dotyka też Estonii, gdzie saldo migracji od dawna jest ujemne.
I jeszcze odnośnie rzekomego przeludnienia się świata. Sprowadzenie imigrantów jest najprostszym rozwiązaniem na wypełnienie luki pokoleniowej np. na rynku pracy. Spójrzmy jednak na sytuację w państwach Europy Zachodniej gdzie imigranci w znacznej mierze nie chcą się integrować (Turcy w Niemczech, Afrofrancuzi we Francji). Kto zechce przyjechać do Estonii, która otworzyłaby swój rynek pracy dla każdego? Oczywiście w pierwszej kolejności Rosjanie, których próby asymilacji w społeczeństwie estońskim są jednym z największych problemów tego bałtyckiego kraju.



Temat: Dwa razy więcej ludzi będzie w Wlk. Brytanii za 70 lat?
Dwa razy więcej ludzi będzie w Wlk. Brytanii za 70 lat?
PAP 13:00

Liczba ludności Wielkiej Brytanii w ciągu ponad 70 lat może się niemal podwoić i sięgnąć 108 mln w 2081 r. - podaje brytyjska prasa, powołując się na szacunki Narodowego Biura Statystycznego (ONS).

Taka tendencja jest wynikiem połączenia rekordowej imigracji, wzrostu liczby urodzeń i oczekiwanego wydłużenia życia. Nie bez znaczenia jest fakt, że większość imigrantów to ludzie młodzi, przywiązani do innego modelu rodziny niż miejscowi. Mają oni niewątpliwy udział w brytyjskim baby boomie - zaznacza ONS.

Obecnie Wielka Brytania liczy ok. 60 mln mieszkańców.

Jednak według innej projekcji ONS, uważanej za bardziej prawdopodobną, populacja Wielkiej Brytanii w ciągu 25 lat osiągnie 71 milionów, w ciągu 50 lat - 78 mln, a do 2081 roku - 85 milionów.

Statystycy wstępnie szacują, że za 69% przyszłego wzrostu populacji pośrednio lub bezpośrednio odpowiada migracja; m.in. rosnącej liczbie młodych imigrantów przypisywany jest wzrost wskaźnika urodzeń.

To potwierdzenie tego, co mówiliśmy rządowi od dawna - skomentował dla dziennika "Daily Telegraph" przewidywania demografów minister spraw wewnętrznych w gabinecie cieni David Davis.

Szef uważanego za prawicowy ośrodka badań nad imigracją Migrationwatch Andrew Green oświadczył: Nasz kraj już teraz zmaga się z ogromnymi zmianami będącymi rezultatem porażki rządu w kontrolowaniu granic.

Sekretarz stanu ds. imigracji Liam Byrne zapowiedział, że do systemu imigracyjnego mogą zostać wprowadzone zmiany na wzór Australii, tak by "tylko ci, których W. Brytania potrzebuje, mogli przyjeżdżać do pracy i na studia".

Jak jednak zauważa dziennik "Guardian", ONS przygotowało kilka różniących się wersji prognoz. Według najostrożniejszej z nich w 2081 roku Wielka Brytania będzie miała 64 mln mieszkańców.

Zdaniem gazety "wysoki" wariant zakłada, że co roku z powodu imigracji liczba ludności będzie wzrastać o 250 tys.

"Guardian" ocenia, że jest to mało prawdopodobne i przypomina, że po przystąpieniu Polski do UE, w następstwie największej w historii fali imigracyjnej, do Wielkiej Brytanii przyjeżdżało 190 tys. imigrantów rocznie.

Jednak jeśli do UE przystąpią Turcja (71 mln) i Ukraina (41 mln) i dostęp do Wielkiej Brytanii będzie nieograniczony, sytuacja może się bardzo zmienić - podsumowuje "Guardian".



Temat: Czy cywilizacja chrzescijanska upada - rozum zawiodl?


W krajach wysoko rozwinietych europy zachodniej odnotowuje sie ujemny
wskaznik przyrostu naturalnego.


 dzieje sie to za sprawa uwzglednienia czynika ekonomicznego i inego
  nowego modelu rodziny.

Ogolnie postrzega sie odchodzenie od
wiary chrzescijanskiej i kryzys wartosci.


wydaje mi sie ze wlasnie w teraz jest najwiecej chrzescian,jet to religja dominujaca na swieci.
kryzys wartosci -ja bym nazwal to poszukiwaniem nowych wartosci ktore
nie wywodza sie z religi,a sa wspulne wszystkim ludzia


Kiedys chrzescijanstwo scalalo
Europe, a co teraz nas trzyma hw kupie?


a poco powstaje unia europejska?


Islam przezywa swoj renesans, przyrost naturalny w krajach islamskich
jest oczywiscie dodatni. Juz zaczyna sie dostrzegac napor ludnosci z
poludnia - silna migracja ludzi w poszukiwaniu pracy i miejsca do
zamieszkania.


jezeli tam jet przyrost naturalny to znaczy ze islam przezywa renesans-
raczej jest to bledne rozumowanie
na przyrost naturalny maja wplyw wiekszy inne czyniki,a nie wyznawana
religja


Czy nie sadzicie, ze wyrzekajac sie swojej tradycji, Europa zatraci swa
torzsamosc? Coz takiego przejelismy od Rzymian i Grekow, ze popelniamy
te same bledy - moze wlasnie fundamentalizm i ucieczka od wolnosci sa
czynnikami pchajacymi cywilizacje do przodu (miast wstecz, jak my to
robimy)? Moze zbytno zaufalismy rozumowi, a za malo nacisku postawilismy
na mistyczne odbieranie swiata (jak to czynia religie dalekiego
wschodu)?


Europa nie zatraca sie.Eropa byla zawsz tym miejscem gdie mieszly sie
kultury.czy w nasze kulturze jest malo mistyki-zapewne nie

pozdrawia stepen

--
Pozdrawiam
Marcin Cenkier





Temat: Sprawa emerytur

Model partycypacyjny - częściej spotykany na świecie - polega na pobieraniu od pracowników składki emerytalnej i gromadzeniu jej w jednym wspólnym "worku", a następnie dzieleniu pieniędzy z tego worka między wszystkich żyjących emerytów według jakichś reguł.

Dla odmiany, model kapitałowy polega na dobrowolnym (lub przymusowym) odkładaniu składki przez pracownika do funduszu inwestycyjnego, który zarządza i inwestuje tymi składkami. Następnie, po przejściu przez pracownika na emeryturę, z tych zebranych i zainwestowanych pieniędzy jest mu wypłacana emerytura.

Jakolwiek, w sensie ekonomicznym, obydwa systemy są sobie równoważne (działają na zasadzie transferów międzypokoleniowych), to jednakże posiadają one odmienne zalety i wady.

W dawniejszych wiekach - gdy funkcjonowały rodziny wielopokoleniowe - to dorosłe dzieci opiekowały się swoimi starymi rodzicami.

Jednakże, w nastepnych latach, na skutek rozwoju przemysłu i postepującej migracji ludności, ten model zabezpieczeń na starość upadł. Rodzina nabrała charakteru "atomowej" - obejmującej rodziców i niewielką ilość dorostających dzieci, które po uzyskaniu pełnoletności i odpowiedniego wykształcenia, wyruszały do samodzielnego życia. W tej sytuacji, starzejącymi rodzicami nie miał kto się opiekować. Stąd narodził się pomysł stworzenia państwoego systemu zabezpieczenia emerytalnego na starość.


He, he...
Niech mnie zweryfikuje ktoś uczony w historii społecznej i gospodarczej, ale o ile wiem to PAŃSTWOWA (a więc związana z przymusem) opieka społeczna to pomysł kanclerza Bismarcka - czyli lata 1870-te. W dodatku powodem nie były zmiany w strukturze rodziny (bo takowe nie miały wtedy miejsca) a próba uspokojenia społeczeństwa podburzanego przez socjalistów. (por. http://en.wikipedia.org/wiki/Bismarck) Próba mu się nie udała, a skutki tego mamy do dzisiaj... Natomiast nie jestem pewien czy już wtedy wprowadzono przymusową składkę-podatek na ten cel. Niech sie kto mądry odezwie w tej sprawie.

Jak na razie wygląda na to, że zanik opieki wewnątrzrodzinnej jest SKUTKIEM wprowadzenia przymusowej opieki państwowej. Dokładnie tak samo jak z bezrobociem - wysokie i gwarantowane zasiłki powodują spadek aktywności i inicjatywy obywateli. Można się więc spodziewać, że po szczęśliwym zniesieniu obowiązkowych składek emerytalnych i pochodnych szybko odrodzi się i inicjatywa osobista (patrz wyżej - rynek ubezpieczeń na życie) i opieka rodzinna. Ta ostatnia nie wymaga przecież wspólnego mieszkania. Ilu z Was mieszka samodzielnie, ale jednak widuje się z rodzicem/rodzicami? A przecież nasi rodzice należą do grupy, która musiałaby jeszcze otrzymywać świadczenia starą metodą - od państwa. Dopiero my weszlibyśmy w nowy model. To jest niezła motywacja, żeby nasze dzieci wychować na altruistów, no nie?

Miłego wychowywania,

PiK




Temat: Polityka społeczna
Jeśli ktoś moze się zna na tym, to mógłby mi troche pomóc bo nie jestem pewny a w niektórych nie mam pojęcia co dać wrrrr.. dzieki z góry

Cytat: 1 Który z dokumentów określa zakres zabezpieczenia społecznego:
- deklaracja praw człowieka ??
- konwencja międzynarodowej organizacji praw
- traktat amsterdamski

2 Skalę bezrobocia rejestrowanego wyznacza:
- norma badania aktywności ekonomicznej ludności
- aktualna regulacja prawa dotyczącego ewidencji osób poszukujących pracy ??
- okres poszukiwania pracy i szanse na rynku pracy

3 Polityka ludnościowa odpowiadająca na zapotrzebowanie ludności wg płci i wieku jest wymuszana przez:
- procesy i struktóry demograficzne
- fluktuację liczebności ludności w różnym wieku
- migracją ludności

6 Który z elementów definicji polityki ludnościowej jest niewłaściwy:
- kształtowanie stosunktów ludnościowych
- struktura wg płci i wieku
- zabezpieczenie społeczne ludności

7 Której z metod nie stosuje się do wyznaczania granicy ubóstwa:
- potrzeb podstawowych
- wskaźnika wydatków żywnościowych
- skali ekwiwalentności ??

8 Zachowania patologiczne cechują: ( proszę wybrać określenie najwłaściwsze)
- zachowania aspołeczne, niezgodne z normami prawa, zwyczaju, obyczaje ??
- kryzys norm kulturowych
- deprawację zdrowia, środowiska naturalnego i psychicznego

10 Kształcenie ustawiczne oznacza:
-drugą szansę edukacyjną, dającą nowe szanse zawodowe na drodze kształcenia otwartego?
- koncentrację na kulturze ogólnej rozumianej jako zdolność do uchwycenia znaczenia rzeczy
- łączenie skrajnej specjalizacji z kreatywnością

11 Biała księga edukacji i kształcenia określa:
- model drugiej szansy edukacyjnej
- model społeczeństwa uczącego się ??
- nośników edukacji i kształcenia się

12 Polityka socjalna to:
- polityka świadczeń w postaci pieniężnej
- stymulacja potrzeb, bez których społeczeństwo nie może istnieć
- zróżnicowane metody zaspokajania potrzeb

16 Podstawą działania na rzecz ograniczenia bezrobocia są:
- programy pronatalistyczne
- programy aktywne i pasywne ??
- programy demograficzne

17 System zabezpieczenia społecznego to:
- charytatywna opieka społeczna
- organy administracji państwowej
- metody i mechanizmy, których celem jest zabezpieczenie uznanych społecznie potrzeb.
oraz:
Kod: http://img175.imageshack.us/img175/213/pytgi9.jpg
oraz
Cytat: 1.Polityka która wpływa na poziom dzietności (trzebabyło wypisać):.........??
2. Dochód gospodarstw domowych to: a) przychody... b) rozchody.... c) przychody i rozchody z danego okresu czasu
3. Było pytanie o jakieś mierniki czy rodzaje tylko nie pamiętam czego ale w wyborze było: a) celowe, b)posrednie c)bezpośrednie d)............. [tylko nie wiadomo czego ma sie to tyczyć]




Temat: Średnicówka

Witam!

[..] należy widzieć to miasto wtedy kiedy już nas nie będzie - abyśmy ze swych dokonań byli dobrze pamiętani /często utyskujemy na wcześniejszych powojennych włodarzy za brak takich wizji i ich realizacji/
[..]
Jeżeli powstanie dst bez szybkiej i niezależnej komunikacji zbiorowej otworzy ona kanał komunikacji indywidualnej zamykając na przyszłość /być może na zawsze/ ten pierwszy. Zatem stawka jest wysoka i nazywa się wizja przyszłości. Pamiętać należy że i ta droga posiada pewną graniczną przepustowość - zdecydowanie niższą niż komunikacja zbiorowa.


Dziękuję i w pełni sie solidaryzuję z w/w stwierdzeniami. To jest istota rzeczy, aby patrzeć w przyszłość.
Możliwe są dwa rozwiązania w zakresie komunikacji w Gliwicach:

1. model amerykański:
Stawianie tylko na rozwój komunikacji indywidualnej, wygaszanie konkurencyjności i sprawności komunikacji zbiorowej, traktowanej jako zło konieczne i środek przemieszczania się dla ubogich i ludzi starszych.
Efekt - wzrost liczby samochodów poruszających się na terenie miasta, przy coraz mniejszym ich obsadzeniu (obecnie to już średnio niewiele ponad 1 osobę/pojazd) --> korki --> konieczność przebijania nowych dróg ekspresowych przez miasta, a mimo to ciągle korki w szczycie --> wzrost uciązliwości ruchu --> degradacja miasta, migracja ludnosci z centrum na przedmieścia, w mieście pozostają najbiedniejsi i ludzie z marginesu społecznego. --> nikt bez koniecznosci z obawy o życie nie zapuszcza się do centrum po zmroku --> Starówka i Śródmieście pustoszeje i zamiera....

2. model europejski:

zrównoważony rozwój komunikacji indywidualnej i zbiorowej. W centrum preferowana sprawna i szybka komunikacja zbiorowa --> ogranizenie ruchu samochodowego w obrębie ścisłego centrum. Starówka zamknięta dla ruchu - strefy ruchu pieszego, deptaki z uroczymi kafejkami i restauracjami, chętnie odwiedzanymi nie tylko przez mieszkańców ale i turystów. Liczne parki i skwery z fontannami w centrum. Łatwy dojazd do centrum także w godzinach nocnych. Tereny sródmiejskie są atrakcyjne dla inwestorów, powstają nowe budowle o wartościowej architekturze.

System kilku koncentrycznych obwodnic wokół miasta pozwala na szybki przejazd z jednej dzielnicy do drugie z ominieciem "waskich gardeł" komunikacyjnych w centrum. Dopełniające system parkingi pozwalają bezpiecznie i tanio zostawić samochód i kontynuować podróż komunikacją zbiorową

Który model ma być realizowany? Decyzje podejmuje się już dzisiaj, wybierajac konkretne rozwiązania.

Który model jest nam dzisiaj bliższy? Biorąc pod uwagę zaniedbaną Starówkę i Śródmieście, nieograniczony ruch pojazdów w centrum, brak parkingów, panujący brud... Brak jakichkolwiek koncepcji poprawy komunikacji zbiorowej? DTŚ przez centrum i brak chociaż jednej obwodnicy miasta... Jak widać model amerykanski!



Temat: demografia a nwo
pazuzu - ciekawe spostrzeżenie z tym islamem w kontekście nwo. Należy zadać sobie pytanie, co powoduje tak znaczący wzrost liczby ludności kultury islamu, z kontrastującym niżem demograficznym panującym w UE? Jakie są ku temu powody i do czego to może doprowadzić? Jak na taką ekspansję demograficzną może zareagować rząd światowy, który jest, tylko nie oficjalnie G-8. I wreszcie, co powoduje tak drastyczny spadek liczby urodzeń w Europie i na świecie i czy ten proces jest sam w sobie procesem potrzebnym?

Liczne rodziny, czy to emigrantów z Turcji, czy też Libanu, oraz innych krajów kultury islamskiej, są uwarunkowane obyczajem panującym w tych krajach, obyczajem wywodzącym sie z tradycji głęboko zakorzenionej w tych społeczeństwach. Z Chińczykami jest to inna sprawa, przybywając do Europy zachowyją się dokładnie tak jak w domu, chcąc poprawić swój stan, musisz mieć dużo dzieci, które chcąc nie chcąc powinny pracować na rzecz swoim rodziców (tradycja). Innym czynnikiem jest ekspansja religijna, wedle prawidłowości kolejności zachowań: przybywamy, osadzamy się, podbijamy. Czyli przekształcamy dane miejsce na naszą modłę, tworzymy drugi dom, z panującą religią przywiezioną razem z nami.

Działanie Islamu wielce kontrastuje z poczynaniami UE, która robi coś zupełnie odwrotnego. Poprzez promowanie środków antykoncepcyjnych w szkołach, rozdawanie dla 12 letnich dziewczynek tabletek antykoncepcyjnych, wprowadzanie nachalnej propagandy homoseksualnej, a przy tym zwalczanie normalnego modelu rodziny; Europa chcąc nie chcąc skazuje się na samo destrukcję.

Przyczyn obniżenia się liczby pomulacji jest wiele. Jedną z nich jest częste wyjeżdżanie "za chlebem" i pozostawanie na obczyźnie nawet przez kilka lat, co może w konsekwencji doprowadzić do rozbicia rodzin. Inną bardziej ogólą przyczyną jest chęć zmiany (przez twórców nowego porządku świata) celów życiu każdego z nas jak i ich wartościowania. To bardzo prosta manipulacja, polegajaca na stworzeniu iluzji chęci posiadania dóbr materialnych i dążenia do przyjemności wszelkimi możliwymi sposobami. Posiadanie rodziny zmusza nas do wyrzeczeń, czyli do rzeczy na pierwszy rzut oka mało przyjemnych, które wcale takie być nie muszą.

Pytania można mnożyć, dlaczego twórcy NWO za wszelką cenę chcą doprowadzić do redukcji liczby światowej populacji, która miałaby wynosić (500.000.000). I czy islam ze swoim modelem rodziny (jak to słusznie zauważył pazuzu) może się tej ogólnoświatowej depopulacji przeciwstawić?

czy ten proces jest sam w sobie procesem potrzebnym?

Jaka może być korzyść z jeszcze większej liczby zmanipulowanych ludzi? Korzyść na pewno żadna, jednak można liczyć, że pewnego dnia ludzie się ockną z letargu i zdadzą sobie sprawę, że coś tu nie gra.

Alex Jones w swoim "EndGame" mówił, że proces ten ma na celu:

po pierwsze - ograniczenie liczby ludności
po drugie - ograniczenie wszelkich migracji ludności
po trzecie - stworzenie bezwładnej zastraszonej masy ludzi, która będzie pracować na rzecz kasty rządzącej.

Pazuzu mówi o konflikcie na linii nwo-islam, gdyby doszło do takiego konfliktu na pewno byłby to konflikt zbrojny, na którym skorzystaliby tylko twórcy nwo, wprowadzając kolejne restrykcje pod postacią walki z terroryzmem.



Temat: Rynek pracy w perespektywie socjologicznej
To prezenstacje od dr Walawendra

Definicje rynku pracy
• Rynek pracy jako jeden z rynków analizowanych w ekonomii
Całokształt zagadnień związanych z kształtowaniem podaży pracy, jej ceny i popytu na nią

• Rynek pracy jako przestrzeń
„Przestrzeń”, w której manifestują się cztery podstawowe funkcje: funkcja mechanizmu dostowawczego, funkcja zasięgu oddziaływania, funkcja formuły pośrednictwa oraz funkcja selekcji.

• Rynek jako instytucja życia społecznego
„Instytucja życia społecznego”, która obejmuje sobą kanony obszarów ludzkich zachowań i decyzji, na którym dochodzi do spotkania wolnego właściciela – oferenta własnej siły roboczej i nabywcy tej siły, tj. pracodawcy, również suwerennego w swych decyzjach o kupnie
Podaż i popyt na rynku pracy: popyt

• Rodzaje popytu
- popyt globalny
- popyt aktualny
• Źródła popytu
- zapotrzebowanie rekompensacyjne
- zapotrzebowanie rozszerzające
• Czynniki popytu
- czynniki bezpośrednie (zapotrzebowanie rekompensacjne i rozszerzające)
- czynniki pierwotne (popyt na wytwarzane dobra i usługi, wydajność (produktywność) oraz czas pracy zatrudnionych pracowników, poziom płac realnych)

Podaż i popyt na rynku pracy: podaż
• Rodzaje podaży
- podaż całkowita (globalna)
- podaż aktualna

• Źródła podaży
- przyrost społecznych zasobów pracy,
- migracja ludności poszukującej pracy,
- aktywizacja zawodowa ludności dotychczas biernej zawodowo

• Czynniki podaży
- tempo rozwoju gospodarczego
- ogólny poziom życia ludności oraz panująca tradycja i obyczaje
- wysokość płacy realnej
- relacja między płacą a wysokością zasiłku dla bezrobotnych.

Model podmiotów rynku pracy
Równowaga i stany nierównowagi na rynku pracy
Zasoby i strumienie na rynku pracy
Bezrobocie

• Przedmiotowe ujęcie bezrobocia
Niezrealizowana podaż pracy, która jest rezultatem nierównowagi między podażą siły roboczej (zasoby pracy) a popytem na pracę (miejsce pracy)

• Podmiotowe ujęcie bezrobocia
Stan bezczynności zawodowej osób zdolnych do pracy, które jednocześnie zgłaszają gotowość do jej podjęcia oraz dla których podstawą egzystencji są dochody z pracy

Rodzaje i formy bezrobocia

• Rodzaje bezrobocia
- frykcyjne,
- strukturalne,
- strukturalno-patologiczne,
- technologiczne,
- koniunkturalne (cykliczne),
- sezonowe.

• Formy bezrobocia
- jawne (rejestrowane, na podstawie BAEL)
- utajone.

Segmentacja rynku pracy

• Rynek czarny i oficjalny
• Segmenty lokalne
• Rynek zewnętrzny i wewnętrzny
• Rynek centralny i peryferyjny (koncepcja dualnego rynku pracy)
• Zawodowe rynki pracy
• Sektor prywatny i państwowy
• Kobiecy i męski



Temat: Naukowo udowodniono, że demokracja jest słuszna

Że ludzie żyją tam w coraz większej biedzie i strachu o swoje życie . Wieczne migracje ludności, pogromy wiosek ,pomoc ONZ która trafia do band , piractwo itd itd Dziękuję!
Źródło poprosze, bo Ty masz chociaż statystyki dra Powell'a (możesz się z nimi nie zgadzasz, może je kwestionować, ale przynajmniej
Przy okazji możesz też źródło tego

Niektórzy pewnie tak , ale nagle przychodziły bandy i mordowały właścicieli tych domów!
Ciekawe czy te bandy to nie były czasem Ci sami co siedzieli z założonymi rękami nic nie robiąc "bo przecież im się wszystko należy do rządu" (niczego nie przesądzam)


Tam nie ma życia tam jest strach i bieda . To jest konsekwencja anarchii, proszę zdajcie sobie w końcu z tego sprawę.

Całkiem możliwe że zdam sobie z tego sprawę, jeśli dasz jakieś źródła i przeprowadzisz jak mówiłem logiczny wywód o tym że to anarchia niszczy ten kraj, a nie interwencje ONZ

Aha, o "etycznej" stronie "piractwa" somalijskiego dyskutowaliśmy w innym temacie


Ty powoływałeś się na statystyki z Somali tego doktora , teraz je kwestionujesz ?
Ja ich nię kwestionuję, ja tylko kwestionuję stworzenie teorii w oparciu tylko o statystki.
Statystyki przedstawiają pewien fakt, te mówią że w Somalii za anarchii jest lepiej niż za rządu i tyle też stwierdziłem, nie budowałem w oparciu o nie jakiejś teorii, posłużyły one do zakwestionowaniu twojego twierdzenie że w anarchii od upadku rządu wszystko się tam wali.
Same statystki nic nie powiedzą, tzn mamy pewną hipotezę "Jeśli kraj afrykański jest kolonią rozwija się szybko", piękna teoria , ale statystyki jej nie udowodnisz , bo w tym czasie wstępowało tysiąc róznych czynników i to one mogły o tym zdecydować (tzn według mnie to nic nie powie bo obecnie nauka często korzysta ze statystyki bo potwierdzanie róznych hipotez, budowanie twierdzeń ekonometria z tego się wzięła, ja jednak tradycyjne wolę rozumowy model przyczynowo-skutkowy)

A teraz ktoś stawia tezę "W kraje kolonialnych malała średnia długość życia", tu już statystyki może coś udowodnić lub obalić, po pokaże jak rzeczywiście zmieniła sie długość życia, ale tu nie ma wskazania na przyczynę.
Ja na razie nie tworze teorii, staram się jednak obalić twierdzenie że w Somalii w anarchii się pogardza, i staram się rzec że samna statyskyki nie pokaże nam źródła problemu

To w anarchii nie będzie katastrof żywiołowych?
Bo ja to powiedziałem? Tyle że Katrina nie przeszła przez anarchię a przez państwo.
Jak chcesz być uczciwy to podałeś przykład kraju USA w którym zdarzyło się klęska, teraz znajdź przykład anarchii (nie to nie Birma) gdzie zdarzyła się katastrofa i porównaj.
Ty zaś stworzyłeś teorię że klaska żywiołowa, tworzy anarchię?
Każdy region gdzie huragan coś zniszczy to od razu anarchia, no proszę Cię.

Szablozębny


Kontrola przez inne jednostki (kadencja, sądy itp.)

Które są tak samo żądne krwi i chciwe jak pozostałe jednostki?
Nie mówiąc już o tym że państwo tworząc prawa, koncesjonując media, wyznacza zakres kontroli.
To chyba marzenie każdego monopolisty, samemu decydować na ile inni mogą go kontrolować



Temat: Naukowo udowodniono, że demokracja jest słuszna

SzabloZębny napisał :
I niby czym się owa wolność przejawia? W rozrastaniu i mnożeniu się absurdalnych praw regulujących coraz większe obszary ludzkiego życia?

Moja implikacja: w anarchii i dyktaturach (wszelkich), tych praw nie ma w ogóle lub są tak rozbudowane, że nie da się żyć ( to już przerabialiśmy)


Ludzie są zli, zatem ten, kto stoi na górze i pilnuje takze musi byc zly, wiec jak ktos zly moze pilnowac i strzec dobra? !?!?!?!


A kto hamuje zwierzęce instynkty władców? :>

Kontrola przez inne jednostki (kadencja, sądy itp.)


To mi przypomina do złudzenia argumenty komunistycznych ścierw
Dlaczego ? Dla mnie anarchia jest to chaos i bałagan wielokrotnie o tym pisałem, a doświadczenie! to udawania ( np. Anarchia w Somalii)!


Azathoth naoisał:
Co to znaczy "działać dobrze" w przypadku systemu politycznego, zresztą anarchia jest prawdopodobnie najlepsza na każdym poziomie rozwoju.
Przecież w Somalii za czasów rządów pogarszało się , a za anarchii się polepsza
.

Co się polepszyło ? Że ludzie żyją tam w coraz większej biedzie i strachu o swoje życie . Wieczne migracje ludności, pogromy wiosek ,pomoc ONZ która trafia do band , piractwo itd itd Dziękuję!


anarchia być może zahamowała upadek tego kraju
To jest demagogia Tam nie ma życia tam jest strach i bieda . To jest konsekwencja anarchii, proszę zdajcie sobie w końcu z tego sprawę.


i starać się tworzyć jakąś logiczną teorię to wyjaśniająca, ale póki co w samy powoływaniu się na statystyki jest mniej więcej tyle sensu co szukanie związku pomiędzy liczbą piratów a globalnym ociepleniem
Ty powoływałeś się na statystyki z Somali tego doktora , teraz je kwestionujesz ? Ja nie muszę się powoływać bo życie w takich krajach (byłych koloniach żebyśmy się dobrze zrozumieli ) Australia, Nowa Zelandia, Kanada, jest o niebo lepsze niż życie w takich koloniach jak Somalia , Indonezja , Boliwia itp. czemu bo w tych ostatnich demokracji prawie nie było!


Bo pokazujesz nie stan anarchii tylko stan po katastrofie naturalnej na którą ludzie nie byli przygotowani

To w anarchii nie będzie katastrof żywiołowych? Jednak zaczynam kochać anarchię A ta na serio czyli w anarchii ludzie umieliby się zorganizować i zabezpieczyć po katastrofie, a po huraganie (w państwie) mogą się tylko nawzajem mordować ?

anarchią bo w Birmie raczej jej nie było
A po katastrofie ?


Bo nie wiem jak porównując dwa modelu rządu można wyciągnąć wnioski na temat braku rządu w ogóle
Porównanie etatyzmu i anarchii ! Anarchia - Somalia , Nowy Orlean po huraganie , Birma po huraganie - Etatyzm Bima (dyktatura) i USA ( demokracja) I tu porównanie który etatyzm sobie lepiej poradził i dlaczego ?


Flanky napisał
Ten gość szedł dobrze utartą przez Platona drogą ku dyktaturze doskonałej, chciałoby się rzec: utopijnej.

Chyba czytałeś innego "Lewiatana". Hobbes był na swoje czasy liberałem!



Temat: Czarny scenariusz?
Znalazłem kiedyś dobry komentarz. Na tyle dobry, że wart być scenariuszem a na tyle okropny by się nie ziścił w Nowym Roku.

"Wyobrazcie sobie taka przyszlosc:

Zachod sie mobilizuje. ONZ jednoglosnie tworzy ogolnoswiatowy program pomocy krajom rozwijajacym sie. najpierw zebrane zostaja 24 miliardy dolarow rocznie, bo tyle potrzeba aby calkowicie wyeliminowac smierc glodowa na calym swiecie. kolejne 5 miliardow rocznie spozytkowane zostaja na zapewnienie wszystkim ludziom na Ziemi wody pitnej. umieralnosc w krajach rozwijajacych sie spada o polowe. jednak gwaltowny wzrost liczby ludnosci na terenach slabo rozwinietych powoduje z kolei wzrost liczby epidemii, spowodowanych fatalnym stanem higieny w nowych, ogromych miastach, do ktorych naplywa teraz znacznie wiecej ludnosci ze wsi. wzrost liczby ludnosci zostaje zachamowany wskutek zwiekszonej umieralnosci na choroby. ale i tym razem swiat postanawia dzialac. powolany zostaje nowy, odrebny Fundusz ONZ ds. Walki z Chorobami. wypelnia on luke na rynku lekow - obecnie korporacje farmaceutyczne nie chca produkowac tanich lekow leczacych malarie, biegunke, AIDS i inne czeste choroby w krajach trzeciego swiata, gdyz jest to zwyczajnie nieoplacalne. Fundusz to zmienia. finansowany ze skladek panstw czlonkowskich, w krotkim czasie wypuszcza na rynek niezwykle tanie, lub nawet darmowe lekarstwa na wiekszosc chorob niszczacych populacje w biednych krajach. w ciagu zaledwie kilku lat szereg najczestszych chorob zostaje calkowicie wyeliminowanych. umieralnosc w krajach rozwijajacych sie spada o 90% w stosunku do obecnego poziomu. powoduje to automatyczne zweryfikowanie prognoz wzrostu liczby ludnosci. wprowadzono szereg nowych regulacji energetycznych i nowych technologii, majacych zmniejszyc negatywny wplyw ludzi na srodowisko. jednak niektore mocno uprzemyslowione kraje sprzeciwiaja sie wszelkim ograniczeniom - jako zbednym i szkodliwym dla ich gospodarek. sami ludzie sie nie zmienili - dalej jestesmy istotami agresywnymi i sklonnymi do zabijania. szeregk krajow wkracza ze epoki prymitywnego rolnictwa w epoke przemyslowa. w wielu miejscach wybuchaja wojny o dostep do surowca najcenniejszego ze wszystkich - czystej wody. pewnego wiosennego dnia, za okolo 25-30 lat, naukowcy otrzymuja wynik symulacji najdoskonalszego modelu stworzonego do symulowania zdolnosci planety do podtrzymania populacji ludzkiej. wynik okazuje sie przerazajacy - kazdego miesiaca przybywa 15 milionow ludzi. tymczasem maksymalna mozliwa do podtrzymania liczba ludnosci - 12 miliardow, zostala osiagnieta ponad dwa lata temu. w Afryce i Azji pustynnieja gigantyczne obszary. wiekszosc czystej wody znajduje sie teraz na bogatej polnocy i w ostatnim nieskazonym miejscu na Ziemi - na mocno juz skurczonej Antarktydzie. miliony ludzi ruszaja w Wielka Migracje na Polnoc. Poludnie potrzebuje wody, ale na Polnocy jest jej juz za malo - w odpowiedzi, poludnie wstrzymuje dostawy zywnosci na bogata polnoc. kraje Polnocy i Poludnia mobilizuja swoje armie. juz ponad 40 krajow posiada bron jadrowa. tym razem, jej uzycie jest nieuniknione. jeden ze slabo oplacanych dowodcow bazy rakietowej w jednym z panstw afrykanskich otrzymuje wiadomosc, ze jego cala 15-osobowa rodzina zginela, gdy lodz rybacka, ktora probowali przedostac sie do Europy zostala zatopiona przez EUROBORDER - europejska straz graniczna. zolnierze juz dawno nauczyli sie jak odpalac rakiety bez autoryzacji najwyzszych przywodcow - z nudow rozbierali na czesci konsole kontrolne, tak jak robili to w latach 90-tych dawnego, XX wieku w zbankrutowanej Rosji. niemajac juz nic do stracenia dowodca bazy zapragnie tylko zemsty za lata upodlenia jego ludzi. "pierwsza rakieta nadleciala z poludnia, pozniej zginely miliardy". zycze milego dnia"

~nieNostradamus, 26.12.2006 00:05



Temat: Geneza Słowian
Chodzi chyba o pojawienie się na naszych ziemiach. To już jest problem poprzednich pokoleń. Tu chodziło o politykę. Nie wiemy nawet kiedy i jak Słowianie uformowali się jako konkretna grupa ludności. Stąd określenie "wiara" w te czy inną teorię dobrze oddaje zasadniczy problem.
Nie doceniano niemal do tej pory siły jaką przy formowaniu Słowian mógł mieć sam model kulturowy, dziś możliwy do odtworzenia tylko częściowo. Na czym polegała słowiańskość? Na sposobie życia, języku? Związkach genetycznych? Czym innym jesteśmy jako Słowianie dzisiaj, czym innym byliśmy we wczesnym Średniowieczu, a z czego sie uformowaliśmy pozostanie długo albo i na zawsze zagadką.

Rzućmy na otwarcie:

Potwierdzalne jest pojawienie się u nas nowego typu osadnictwa związanego z modelem naddnieprzańskim w okolicach V-VIw. Trudno by się upierać, że tak jednolici językowo jeszcze w Średniowieczu Słowianie wykształcili się osobno w kilku miejscach Europy. Tak więc migracje słowiańskie musiały objąć sobą spore połacie Kontynentu tak czy inaczej. Nagłe "wyrojenia" ludów zdarzały się zresztą i wielokrotnie wcześniej, więc i tym razem nie powinny dziwić. Za każdym razem fale wchłaniały po drodze różne obce elementy. Więc zapewne mamy w sobie sporo krwi różnych resztek wcześniejszych społeczności, czy to germańskich czy to nie znanych już dziś "staroeuropejskich" dla których nasz sposób życia w tamtym czasie wydał się atrakcyjny. Ale zasadniczy model kulturowy oraz język przyniesiony został na ziemie dzisiejszej Polski przez grupę "naddnieprzańską", zapewne już w czasie migracji ulegającej pewnym przeformowaniom etnicznymi.
Nie zamierzam się upierać, że na naszych ziemiach i wcześniej nie mieszkały jakieś odłamy Słowian lub jakieś ludnościowe substraty które potem weszły w ich skład. Rzecz w tym, że kulturę i jednolity język słowiański narzuciła raczej grupa "naddnieprzańska" (celowo nie odwołuję się bezpośrednio do kultury kijowskiej, niekoniecznie Słowianie musieli sie rozwijać tylko w jej obrębie). Najprawdopodobniej było to "coś w tym rodzaju". Jedno jest pewne: twierdzenie, że Słowianie istnieją od czasów Adama i Ewy, oraz od wygnania z Raju mieszkali ciągle w jednym miejscu jako jeden lud chyba dziś już nie ma racji bytu.
Jeśli pojawią się jakieś nowe informacje, zaprzeczające temu - będę równie zadowolony. Interesuje mnie wiedza o własnych korzeniach, a nie spór ideologiczny. Mało wiemy o sobie i chyba warto rozważać różne koncepcje choćby dla samej zabawy intelektualnej. Nie zapominając o czymś co było dla naszych przodków zapewne ważniejsze niż "wpis w rubryce >>narodowość<<". O modelu gospodarczym, społecznym, kulturze.

Uwaga czysto informacyjna: W Łodzi raczej koncepcje związane z dawną teorią allochtoniczną.




Temat: Czy ktoś z Was ma ...
Bardzo byłbym wdzięczny za pomoc, a mianowicie musze napisać referat (min. 3 literatury oraz przypisy) na jeden z podanych tematów. Ref. nie musi być długi, pare stron.
Jeżeli ktoś z Was ma jakąś prace czy referat na temat który by pasował, to prosze o kontakt.

1. Opisanie wybranego problemu globalnego lub grupy problemów globalnych (np: handel ludźmi, choroby cywilizacyjne)
2. Dynamika zmian problemów globalnych.
3. Wzrost współzależności międzynarodowych.
4. Wpływ czynnika demograficznego na środowisko międzynarodowe.
5. Języki w świecie.
6. Migracje - przyczyny i konsekwencje.
7. Losy ludności kurdyjskiej pod rządami S. Husajna w Iraku?
8. Działalność produkcyjna koncernów międzynarodowych w krajach rozwijających się.
9. Działalność Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców.
10. Prawa człowieka i demokracja we współczesnym świecie.
11. Problemy żywnościowe świata.
12. Geografia zadłużenia międzynarodowego.
13. Środowisko naturalne w XXI wieku.
14. Polityczne konsekwencje dewastacji środowiska naturalnego.
15. Odnawialne źródła energii.
16. Problem niszczenia lasów tropikalnych.
17. Protokół z Kioto – dlaczego Stany Zjednoczone nie chcą go podpisać?
18. Europejskie koncepcje dotyczące ograniczenia emisji gazów cieplarnianych.
19. Makdonaldyzm – wpływ mediów na współczesny świat.
20. Mocarstwa kulturalne w stosunkach międzynarodowych.
21. Telewizje arabskie.
22. Działalność ruchu antyglobalistycznego.
23. Greenpeace – radykalna forma ochrony Ziemi.
24. Wpływ końca zimnej wojny na stan stosunków międzynarodowych.
25. Rodzaje konfliktów zbrojnych – przykłady.
26. Współczesne źródła wojen.
27. Opisanie wybranego konfliktu międzynarodowego/ lokalnego.
28. Stany Zjednoczone – hegemon pozytywny czy negatywny?
29. Zagadnienie bezpieczeństwa na gruncie nauk politycznych.
30. Tradycyjne pojmowanie bezpieczeństwa narodowego i międzynarodowego.
31. Ewolucja pojęcia bezpieczeństwa państwa w XX i XXI wieku.
32. Co stanowi realne, a co wyimaginowane zagrożenie dla Polski.
33. Wybrane problemy współczesnej Europy.
34. Unia Europejska i Stany Zjednoczone przed i po 11 września 2001 r.
35. Aktualny program rozbrojeniowy.
36. Wzrost roli i znaczenia podmiotów pozarządowych w stosunkach międzynarodowych.
37. Współczesne pojmowanie suwerenności państwa.
38. Delegalizacja wojny napastniczej.
39. Wpływ rewolucji naukowo-technicznej na powstanie problemów globalnych.
40. Międzynarodowa kontrola zbrojeń.
41. Poszerzanie przestrzennej wizji bezpieczeństwa państw.
42. Ewolucja sposobów umacniania bezpieczeństwa międzynarodowego.
43. Współzależność interesów bezpieczeństwa współczesnych państw.
44. Współzależność między bezpieczeństwem międzynarodowym a pokojem.
45. Terytoria powiernicze, kolonialne i niekolonialne.
46. Wpływ podziału Afryki po II wojnie światowej na rozwój sytuacji konfliktowych na kontynencie.
47. Globalizm a regionalizm jako tendencja rozwojowa w stosunkach międzynarodowych.
48. Teoretyczne wizje globalizmu - argumenty za i przeciw. P
49. Porządek międzynarodowy - podejście globalne i regionalne.
50. Suwerenność i tożsamość państwa - wpływ globalizmu i regionalizmu na politykę wewnętrzną i zagraniczną państwa.
51. Współczesny ład ekonomiczny.
52. Znaczenie Washington Consensus.
53. Globalizacja działalności gospodarczej.
54. Multikorporacjonizm – zagrożenie czy szansa?
55. Globalizacja finansów.
56. Globalizacja w sferze kultury.
57. Globalizm w polityce zagranicznej USA.
58. Nowe niekonwencjonalne zagrożenia dla bezpieczeństwa państw i społeczeństw.
59. Terroryzm wewnętrzny i międzynarodowy – formy, przejawy, znaczenie.
60. Rola terroryzmu we współczesnej walce politycznej.
61. Zwalczanie terroryzmu międzynarodowego.
62. Przyczyny agresji islamskich terrorystów.
63. Transnarodowa przestępczość zorganizowana.
64. Nielegalny handel materiałami nuklearnymi
65. Bioterroryzm.
66. Zagrożenia wynikające ze słabości struktur państwowych.
67. Niekontrolowane migracje jako problem polityki bezpieczeństwa państw.
68. Działalność współczesnego wywiadu.
69. Cyberterroryzm – nowe oblicze terroryzmu.
70. Globalizacja w dobie społeczeństwa informacyjnego.
71. Rozwój społeczeństwa informacyjnego i jego wpływ na alienację jednostek.
72. Propaganda a komunikacja.
73. Przykładowe metody ataków cyberterrorystycznych.
74. Polska – koncepcje bezpieczeństwa informacyjnego.
75. Wpływ globalizacji na bezpieczeństwo ekonomiczne.
76. Mechanizmy i sposoby agresji ekonomicznej.
77. Metody i techniki wojny gospodarczej.
78. Szpiegostwo technologiczne przykłady.
79. Omijanie opodatkowania i pranie brudnych pieniędzy.
80. Modele bezpieczeństwa ekonomicznego.



Temat: "podwodne błyskawice"
Ten artykuł ma już 6 lat. Biorąc pod uwagę szybkość postępu technologicznego w dziedzinach poza militarnych, jaką możemy w ostatnich dekadach zaobserwować i poznać, można spodziewać się, że w dziedzinie wojskowości postęp jest jeszcze szybszy, tylko oczywiście utajniony. Przypuszczalnie najbardziej rozwija się elektronika, miniaturyzacja sprzętu, ale niewykluczone też, że owa torpeda już istnieje. W każdym razie na pewno nikt się tym nie pochwali.

Jak dla mnie jest to element odwiecznego wyścigu zbrojeń. Nic nowego. Załóżmy, że OP będą dysponować super torpedą, której uderzenia nie można uniknąć. Zatem kolejnym priorytetem będzie wynalezienie rewolucyjnej techniki wykrywania OP nieprzyjaciela z dalekiej odległości. Bo wtedy można wystrzelić swoją zabójczą torpedę wcześniej i przygotować się jakoś na kontratak.

Tak przy okazji: zastanawia mnie, że jeszcze nie ma jakiejś globalnej sieci podwodnych lokalizatorów/wykrywaczy OP. Czegoś na wzór sieci satelitów szpiegowskich, które przecież obejmują cały glob. Czy taka sieć jest możliwa we wszystkich morzach i oceanach? Jakaś namiastka już chyba istnieje w kluczowych strategicznie rejonach.


W każdym razie mamy być okazję być świadkami tworzenia się czegoś nowego, co może całkowicie zmienić nawet dotychczasowe wyobrażenia o walce podwodnej, poszukiwaniu, tropieniu i zniszczeniu przeciwnika.
Jak widać, zarówno nauka jak i czerpiąca z niej technika będa podlegały wiecznej ewolucji - tylko gdzie i kiedy nastąpi kres owego nieustannego rozwoju ?


Nie pamiętam już w jakiej książce znalazłem ciekawą prognozę odnośnie przyszłości badań naukowych i szybkości wynajdywania nowych technologii. Brzmiało to mniej więcej tak: stopniowo rośnie złożoność zadań i skala nakładów, jakie trzeba wykonać i ponieść, aby dokonać jakiegoś przełomowego wynalazku. Minęły już dawno czasy samotnych genialnych naukowców. Jednakowoż z drugiej strony, jest też większe wspomaganie ze strony maszyn i urządzeń, głównie komputerów. Naukowcy organizują się w potężne grupy badawcze uzbrojone w najnowsze wynalazki, aby wynajdować kolejne. Na razie przynosi to efekty i mamy erę niesamowitego, szybkiego postępu. Jednak złożoność nadal wzrasta. Autor owej książki stwierdził, że nie tak odległy jest już moment, kiedy tempo odkrywania spadnie wyraźnie. Powodem będzie po prostu brak czynnika ludzkiego, czyli osób z odpowiednią wiedzą i kwalifikacjami do obsługi sprzętu badawczego. Co z tego, że komputery będą miały większe możliwości, skoro nie będzie ludzi zdolnych zaprogramować je do odpowiednio twórczej pracy. Wydaje się to trafne, bo zobaczcie jak wielu zwykłych ludzi nie radzi sobie już teraz z obsługą np. komputera, odtwarzacza DVD, pilota TV, a nawet pralki czy żelazka. To znaczy większość sobie radzi, ale tylko niektórzy wykorzystują wszystkie możliwości tych urządzeń.

Zatem w końcu zabraknie naukowców! Jakiż to będzie banalny powód.

I co ciekawe nie da się temu zaradzić, gdyż procent wybitnych jednostek w ludzkiej populacji nie rośnie. Nie wiem, czy nie spada. Liczba naukowców rośnie na razie, bo wzrasta populacja. Jednak nie tak szybko, bo przyrost ludności jest niestety największy w państwach biednych, ze słabą siecią szkolnictwa, a więc niezdolnych do wytworzenia specjalistów. Trochę to wyrównuje proces migracji wybitnych umysłowo ludzi urodzonych w biednym kraju do państw bogatych, zdolnych ich wykształcić. Poza tym proces kształcenia kadry naukowej ciągle się wydłuża, bo muszą się więcej nauczyć, muszą opanować najnowsze wynalazki.

Wniosek końcowy był taki, że przy obecnym modelu rozwoju ludzkości tempo odkrywania nowych technologii w końcu spadnie. Nasze ludzkie mózgi nie udźwigną wszystkich możliwości, jakie się otworzą. Ale to już jest trochę fantastyka.... (Przychodzi sprzątaczka do laboratorium i naciska enter, bo naukowiec który napisał złożony program, zapomniał go włączyć. Na drugi dzień jest genialny przełom w badaniach. Gdyby sprzątaczka wyłączyła komputer przełomu by nie było.)



Temat: antypolonizm


| PODKRESLAM przez pierwsze lata wojny eksterminacja Zydow byla prowadzona
za
| cichym pozwoleniem Polakow bez wiekszych akcji naszego podziemia. Sprawa
| Zydowska tak naprawde zaczeto sie zajmowac od polowy 1942 roku.

Prosze jednak zwrocic uwage rowniez na mozliwosci polskiego podziemia
w pierwszych latach wojny. przeciez tworzenie organizacji zdolnej do
podjecia jakiejkolwiek rozsadnej akcji, zwlaszcza zbrojnej i to na
szersza skale zajmuje troche czasu. Stad tez aktywnosc podziemia
w 1940 a 1944 jest inna i to nie tylko w sprawie zydowskiej.


Zgadzam sie ale nidopatrzenie polskaiego podziemia polegalo na czym innym.
Po pierwsze pierwsze melidunki o masowych mordzch Zydow dotarly do Londynu
dopiero w maju 1942 a masowe mordy zaczely sie rok wczesniej. Po raz
pierwszy podano liczbe zamordowanych jako 200.000 ludzi w co owczesny swiat
nie chcial uwiezyc (tak samo jak dzis nie uwiezylibysmy ze np Serbowie
zamordowali 200.000 Albanczykow a bylyby to pierwsze informacje jakie
dostalismy). We wrzesniu skorygowano te dane jako 700.000 zamordowanyc
(chodzi tylko o samych zydow) i w zasadzie dopiero od tego momentu
rozpoczela sie powazniejsza praca na rzecz pomocy Zydom. Poniewaz od 1940 do
1942 roku wywiad AK nie donosil o zadnych POWAZNYCH przejawach wksterminacji
to po pazdziernikowym wystapieniu Sikorskiego nastapil szok polaczony z
niedowierzaniem w informacje polskiego rzadu.
Po prosu uwazano ze Polacy "majacza".
Do tego partyzanci w gettach stanowili samodzielne oddzialy i nie byli
czescia polskiego podziemia. To tez przeoczono.


Ponadto to chyab Davies w ktorejs ze swoich ksaizek stwierdzil
ze do czasu wlaczenia sie USA do IIWS, wiecej Zydow zginelo w
Polsce w ramach represjii wobec calego spoleczenstwa polskeigo, np
lekarzy czy prawnikow wyznania mojzeszowego, niz w wyniku
zorganizowanego ludobojstwa Zydow. Choc oczywicie rownolegle
przygotowywano sie od tego tworzac getta i pozbawiajac ludnosc zydowska
majatkow i wszelkich praw. Z drugiej strony nei bylo to jednak wowczas
nic wyjatkowego - tak traktowano Polakow na terenach przylaczonych
do Rzeszy o ZSRR nie wspominajac.
Wtedy nikt a raczej malo kto sie  przejmowal
sie tym co pozniej okazalo sie Holokaustem, wlaczajac w to 'nikt'
diaspore zydowska w USA. I to jest chyba najwieszky problem z
historyczna ocena.


No wlasnie i ta obojetnosc na przygotowania Niecow do masowego morderstw
jest nasza wina. Rozumiem ze mogla wymknac sie wywiadowi AK pacyfikacja
jakiejs wsi ale ogolnopolskie przygotowania do holokaustu musialy byc
zauwazone i zle ocenione. Wlasnie brak politycznej akcji (przed jesienia
1942) rzadu na emigracji jest naszym jawnym niedopatrzeniem. Przeciez do
jesieni 1942 tylko na samych kresach wschodznich zabito ok. 500.000 Zydow.
Inni tez co prawda maja wiele na sumieniu ... nie pomijajac samych Zydow i
ich wrecz "owczego pedu do smierci".


| Dla Zydow to nie ma znaczenia. Zyd to Zyd nie wazne jaka ma orientacje
| polityczna.

Wlasnie za ma i to bardzo duze.
Bo Zyd o orientacjii lewicowej a zwlaszcza komunista w sowieckiej wersji
nie jest juz Zydem a na pewno zydem. bo przeciez jego swiatopoglad wymaga
pozbycia sie wszystkiego tego co tworzylo mniejszosciowe spoleczentwo
zydowskie wsrod wiekszosci gojowskiej: religii,tardycji, modelu zycia i
myslenia. Polscy zydzi sa tak samo odpowiedzialni za Bermana jak
chrzescijanie za Bieruta.


Tak ale w czaie wojny wszyscy Zydzi byli wrzuceni do jednego garnka. Dla
Hitlera bylo wszystko jedno czy jest on lewicowy prawicowy, czy czuje sie
Zydem a moze Niemcem. Mordowano wszystkich nie wazne czy byli obrzezani czy
tylko mieli Zydowskiego dziadka.
Natomiast my rozroznialismy Zyda Polaka i Zyda komuniste i do tej pory
probojemy sie tym usprawiedliwiac.


A ze Zyd co wylamywal sie z tradycyjnej, hermetycznej  spolecznosci
szedl do partii komunizujacych to chyba nie dziwne. do ONR chyba
zapisac sie za bardzo nie mogl.:)


Robert





Temat: Irak - szykuja sie dwie wielkie operacje


Ekhm rodzinne kliki to wcale nie jest Iracka specjalność. Mozna nawet pół
żartem pół serio powiedzieć że świadczy o tym dwoch współczesnych
przywódców
pewnego supermocastwa które ostanio wygrało dwie wojny z Irakiem :). A
bardziej na serio model o ktorym mówisz jest charakterystyczny dla
wiekszości państw trzeciego świata. i ma raczej niewiele wspólnego z ich
plemiennościa czy jej brakiem.




Oczywiście że to blad. Ale nie zmienia faktu że Bagad był stolica
potężnego
mocarstwa rozciagajacego się na trzech kontynentach i miał w czasach
swojej
świetności tylu ludzi ilu żyło w panstwie Mieszka. Nie zapominaj też że
panstwo to istnieje w swoim obecnym kształcie niemal tak długo jak
pozrobiorowa Polska. Gdyby nie błedy Saddama by sie jeszcze bardziejz
scementowało. A tak to mamy kilka róznych grup (bardziej
narodowo-wyznaniowych niz plemiennych) z zadawnionymi krzywdami i duża
ilości broni oraz niezbyt pewna władzę centralna.  Dodaj to że obecnośc
amerykanów przyciaga róznych mniej lub bardziej nieproszonych bojowników i
ludzi którzy nich finasuja oraz potęzna przestepczośc która jak zwykle w
czasach chaosu kwitnie.


a jak powstal irak? paru angolskim colonelom zachcialo sie rysowac przy
linijce na mapie. Zreszta to nie tylko problem iraku - mapa polityczna
afryki tez tak powstala, co jest jednym z glownych powodow tamtejszej
sytuacji politycznej


Nie była jednym z centrów świata. On praktycznie był centrum świata :)


naszego swiata - takie chiny mialy w owym czasie sporo wiecej ludnosci niz
ten caly nasz swiat. a cywilizacje prekolumbijskie w ameryce juz istnialy


Ekchmm Własnie wymazałes z histori demokratyczne Ateny, rózne formy polis
greckich, republikański Rzym, republike Wenecka, rózne mniej lub bardziej
efemeryczne komuny we Włoszech, średniowieczne samorządy miast, w koncu
rózne formy parlamentarymu stanowego (dopiero tu sie pojawiaja te twoje
stany). Wiesz dziadek Marks nie jest dobry na wszystko.


zapomniales wymienic nasza demokracje szlachecka sprowadzajac ja do jednej z
form parlamentaryzmu stanowego. Zauwaz ze w iraku probuje sie wprowadzic
demokracje powszechna, o ktorej pisze, a nie dla grupy wybrancow. zmieniasz
kryteria rozumowania jak Ci w danej chwili wygodniej


Nacjonalizm jest bardzo świeżutkim wynalazkiem. Podobnie jak państwo
narodowe. I niewiele miał wspołnego z epoka industrialna. Industralizowac
mógł sie kazdy, czasem pomagając łączyć kilkadziesiat księstewek w jeden
naród (Niemcy, Włochy) a czasem pomagając trzymac dawne formy (Rosja,
Austro
Węgry, Korona Brytyjska- zwłaszcza  ta ostania która wykształciła swój w
miare demokratyczny ustrój _przed_ rewolucja industrialną). Aha jeszcze
jedno na gruncie nacjonalizmu wyrosły też autorytaryzm, faszyzm i
narodowy -
socjalizm z koleji industrialiozacja spłodzila bękarta w postaci
komunizmu.
Jak widać podane przez ciebie czynniki prowadzą do róznych form
ustrojowych,
nie tylko nie demokratycznych lecz wręcz antydemokratycznych Cos ci
jeszcze
wyjasnić z trudnych zagadnień historycznych ?



demokracji. Przyjrzyj sie Japonii. To chyba dosc czytelny przyklad, nie bede
rozwijal.
Hehehe, tos mnie zagial, wlasnie migracja ludnosci ze wsi do miast
spowodowala jej oderwanie sie od pewnej regionalnej tradycji, byla pewnym
zaprzeczeniem odrebnosci.
Dalej widze ze nie rozumiesz o czym piszesz. Korona Brytyjska - przeciez to
byla demokracja dla wybrancow, ktora ewoluowala do powszechnego modelu.
Niemcy - to chyba najlepszy z przykladow ze rewolucja przemyslowa jest
niezbedna dla wyksztalcenia sie spoleczenstwa dojrzalego do powszechnej
demokracji. Zobacz roznice miedzy Prusami a tak Bawaria. Wlochy - tez to
roznie przebiegalo i inaczej dzis pod tym wzgledem wyglada polnoc a inaczej
poludnie. Zobacz jak zmieniala sie monarchia, od epoki terezjanskiej w
Austrii do przeksztalcenia sie tego panstwa w dualistyczne Austro-Wegry. I
nie mowie  o ideach ktore wyrosly jako skutek zmian spolecznych, tylko o
roznicach pomiedzy spoleczestwami Europy a Bliskiego Wschodu. Masz
sklonnosci do zmiany tematu na taki ktory jest Ci wygodniejszy w dyskusji.
Probujesz kogos kto skonczyl historie na poziomie uniwersyteckim jej uczyc?


PS Mozna mówić i o Gnieźnie i Poznaniu i o paru inych miejscach. Dwór
księcia i tak musiał byc ruchomy gdyz po prostu ogałacał cała okolice z
żywności.  I to w czasach kiedy ci mający majacy wedłóg ciebie ustrój
plemienny muzeumanie z Bagdady potrafili bez problemu wyzywic miasta majce
dziesiątki i setki tysięcu ludzi.


zwroc uwage gdzie sa Mieszko I i Bolesław Chrobry pochowani. Gdzie powstalo
pierwsze na ziemiach polskich biskupstwo?
i wcale muzulmanie nie zbudowali systemu irygacyjnego w Mezopotamii - to
zasluga wszczesniejszych cywilizacji, poczynajac od Sumerow. A zniszczyl go
najazd Hulagu-chana 1256/7

pIOTER





Temat: Promocja Kielc i regionu - realizacja

Nasze szanse widziane z Radomia
Łukasz Zaborowski
2008-09-11, ostatnia aktualizacja 2008-09-11 19:00

Dlaczego Kielce nie są metropolią? Naukowych terminów nie można używać dowolnie. Metropolia to pojęcie z teorii osadnictwa, a nie ustawowa koncesja na rozwój. Tworzyć metropolię to kwestia spełnienia pewnych kryteriów, a nie politycznych zabiegów - pisze Łukasz Zaborowski

Porównanie Kielc z Bydgoszczą i Toruniem to nieporozumienie. Te miasta liczą razem 560 tys. mieszkańców. Kielce mogą się równać z samym Toruniem. Metropoliami nie są też Olsztyn i Rzeszów. Ale porównanie z nimi Kielc nadal nie jest trafne. One nie mają w pobliżu konkurencji. A tu - dookoła wielkie ośrodki: Kraków, Łódź, Warszawa, także Katowice i Lublin. A najbliżej leży - i jak się okazuje ciągle przeszkadza Kielcom w rozwoju - Radom.

W literaturze nazywa się to aglomeracją staropolską - przecinające się pasma: Kielce - Skarżysko - Radom oraz Opoczno - Końskie - Skarżysko - Starachowice - Ostrowiec. Określenie to stało się niemodne, odkąd aglomerację przecięła granica województw. Ale fakty są niezmienne: jedna całość funkcjonalna, a przez setki lat - jeden region administracyjny i kulturowy. W XIX wieku miejsce stołecznego Sandomierza zajął Radom; wkrótce funkcje wojewódzkie zaczęły pełnić także Kielce.

Do roku 1915 roku oba miasta były stolicami guberni. Względna równowaga rozwoju regionu - z dwoma głównymi ośrodkami - istniała do połowy XX wieku. W okresie międzywojennym Kielce były miastem wojewódzkim; Radom - powiatem grodzkim, siedzibą wielu instytucji regionalnych i państwowych.

Zjawiska patologiczne zaczęły się w Polsce Ludowej. Kielce przyjęły dziwny model rozwoju: przez drenaż kadr i instytucji z innych ośrodków w regionie, przede wszystkim z Radomia - największego miasta województwa kieleckiego. W roku 1965 z Radomia do Kielc przeniesiono siedzibę Szkoły Inżynierskiej. Kilka lat później zamknięto radomskie Studium Nauczycielskie, a kadrę zabrano do Kielc. Oto początki Politechniki Świętokrzyskiej i kieleckiej Wyższej Szkoły Pedagogicznej. Obecnemu uniwersytetowi ostał się nawet patron - Jan z Czarnolasu w Ziemi Radomskiej. Prasowy organ kieleckiego komitetu partii - "Słowo Ludu" - to przedwojenny radomski dziennik. Przykłady można mnożyć.

Do tego nieszczęsna reforma roku 1975 i przecięcie aglomeracji granicą wojewódzką przez przedmieścia Skarżyska i Starachowic. Zaraz potem Czerwiec 1976, a po nim celowa degradacja Radomia o skutkach widocznych do dzisiaj. I wreszcie kolejna nieudana reforma przed dziesięciu laty: dodatkowe województwa pospiesznie wykrawane w atmosferze politycznych gierek. Fiasko rozmów z Częstochową i Radomiem; i miasta nad Kamienną znowu na granicy województw.

Wydawałoby się, że czasy się zmieniły. Bydgoszcz i Toruń za komuny się nie znosiły; teraz współpracują i osiągają korzyści. Za to w Kielcach podnosi się kwestię: jak wyciągnąć z Radomia Dyrekcję Lasów Państwowych...

Są dwie drogi. Pierwsza: dążyć do rozwoju całego regionu, poszukując równowagi we wzroście poszczególnych miast. Druga: rozwijać tylko jeden ośrodek kosztem regionu. Pierwsza droga wymaga cierpliwości i rozsądnego samoograniczenia. Ale buduje spójny region - bez obszarów społecznej frustracji, bez międzymiastowej zawiści. Pozwala przemawiać jednym głosem w ważnych kwestiach na forum kraju. Druga droga jest jak zarabianie pieniędzy metodą internetowych łańcuszków - w krótkim okresie daje zysk, potem trzeba się kryć przed tłumem wykorzystanych; i biadać nad zmarnowanymi latami.

Dlaczego do starachowickiej strefy nie przyszedł wielki inwestor? A co zrobiło województwo, by podnieść atrakcyjność tego obszaru? Czy przewidziano tam dużą inwestycję celu publicznego? Czy upominało się o modernizację linii kolejowej do Sandomierza? Dlaczego w strategii wojewódzkiej mowa o regionalnym centrum logistycznym w Kielcach - choć to Skarżysko znane jest w kraju z wielkiej stacji rozrządowej? Dlaczego port lotniczy w Sadkowie postrzega się jako konkurencję? Przecież prezydenci Skarżyska i Starachowic publicznie stwierdzili, że wolą Sadków niż Obice. Bo do Radomia mają bliżej; no i lotnisko już istnieje, a port może działać za rok.

Świętokrzyskie w obecnym kształcie ma 1,25 mln mieszkańców. Południowe krańce to niemal przedmieścia Krakowa. Północne, pogrążone w kryzysie, wyludniają się - niska stopa urodzeń i migracja do Warszawy. Wyludniają się też Kielce. A może Świętokrzyskie jest za małe, by budować pełną infrastrukturę regionalną?

Dla odmiany okręg radomski to wyspa wysokiego przyrostu naturalnego. Radom wśród 40 polskich miast stutysięcznych ma największy odsetek ludności w wieku przedprodukcyjnym. Ma też korzystniejsze saldo migracji niż Kielce. A od granicy Świętokrzyskiego do centrum Radomia jest 20 km.

Czy można ignorować znaczenie Radomia jako ośrodka regionalnego? Czy najlepszym sposobem wykorzystania sąsiedztwa dużego miasta jest czynienie go dyżurnym źródłem własnych kłopotów? Bo drenować go już się nie da; teraz drenuje Warszawa. Na niesnaskach kielecko-radomskich tracą obie strony. Kielce mają okrojony region; Radom dusi się w roli miasta powiatowego. A najbardziej cierpią marginalizowane ośrodki nad Kamienną.

Kielce liczą 200 tys. ludności, Radom - 225 tys. Dodać Ostrowiec, Skarżysko i Starachowice - w sumie ponad 600 tys.; więcej niż Bydgoszcz i Toruń. Województwo kieleckie w granicach sprzed roku 1975 miałoby 2 mln mieszkańców i spójną strukturę przestrzenną. Nowoczesna kolej pozwala skrócić czas jazdy między Kielcami a Radomiem do pół godziny. Przy tym podział organów wojewódzkich według modelu bydgosko-toruńskiego. I Kielce nie szukałyby, co wyrwać z Radomia, a radomskie lobby nie czekałoby na okazję, by zaszkodzić Kielcom. Tylko że do tego muszą dojrzeć kieleckie i radomskie elity. A zwłaszcza kieleckie, bo to one mają dziś więcej do powiedzenia...

* Łukasz Zaborowski pracuje w Biurze Planowania Regionalnego w Radomiu. W Instytucie Geografii i Gospodarki Przestrzennej Uniwersytetu Jagiellońskiego pisze pracę doktorską na temat ustroju terytorialnego kraju

źródło: http://miasta.gazeta.pl/kielce/1,35253,5686061,Nasze_szanse_widziane_z_Radomia.html




Temat: Migracje - Polityka Społeczna/Demografia
Migracje a gospodarka

Migracja za chlebem niewiele pomoże gospodarce

Osoby przedsiębiorcze jadą za granicę, pozbawiając kraj talentów i potrzebnych gospodarce umiejętności. W dodatku niewiele z przysyłanych rodzinie pieniędzy jest inwestowana w rolnictwo lub przemysł i służy tworzeniu nowych miejsc pracy

Wyjeżdżający za chlebem są podporą wielu gospodarek

Ciudad Barrios, miasteczko położone w Salwadorze, żyje z pieniędzy przysyłanych przez synów i córki zatrudnionych w Stanach Zjednoczonych. W dni wypłat kolejki do tutejszego oddziału banku mogą sięgać nawet 150 osób. Po odebraniu pieniędzy szczęśliwcy zatrzymują riksze i udają się na targ, aby oddać się zakupom.

Wielu ekonomistów wierzy w dobroczynny wpływ tego typu związków na gospodarki krajów rozwijających się. Dzięki nim bowiem pieniądze trafiają do kieszeni najbiedniejszej ludności w najbardziej zacofanych regionach świata. Pomoc finansowa dla krewnych od osób, które opuściły pogrążone w tarapatach gospodarki Ameryki Łacińskiej, zasila cały region, pisze "The Guardian". Ostatnio tamtejsi migranci coraz częściej wybierają jako kraj docelowy oprócz Stanów Zjednoczonych Hiszpanię, która w ciągu ostatnich sześciu lat przyjęła 2,8 mln imigrantów. Największym światowym odbiorcą tego typu indywidualnej pomocy finansowej jest właśnie Ameryka Łacińska, gdzie według szacunków Inter-American Development Bank trafiło w ubiegłym roku co najmniej 53 mld dolarów, co oznacza 17-proc. wzrost w stosunku do 2004 roku. W większości krajów regionu łączna kwota pomocy finansowej krewnych przekracza pomoc zagraniczną i bezpośrednie inwestycje zagraniczne razem wzięte. W mniejszych krajach sięga ona aż 15 proc. PKB.

Według Banku Światowego w ubiegłym roku strumień pieniędzy płynący od migrantów do krewnych w rodzinnych krajach sięgnął na całym świecie niebagatelnej sumy 167 mld dolarów, pisze "The Wall Street Journal". Amerykański dziennik podkreśla jednak, że przykład miasteczka Ciudad Barrios pokazuje jednocześnie, że finansowa pomoc krewnych może okazać się również przereklamowanym dobrodziejstwem, które w konfrontacji z rzeczywistością nie spełnia pokładanych w nim nadziei. Służy za to utrwaleniu biedy regionu, zmieniając go w coś w rodzaju oddziału dla przewlekle chorych utrzymywanego przez Stany Zjednoczone.

Osoby niepozbawione ducha przedsiębiorczości udają się za granicę, pozbawiając kraj talentów i potrzebnych gospodarce umiejętności. Z badań wynika, że jedynie niewielka cząstka przysyłanych rodzinie pieniędzy trafia do gospodarki w postaci inwestycji w rolnictwo lub przemysł, mogących służyć tworzeniu nowych miejsc pracy. Częstokroć też zdarza się, że opuszczone przez najsilniejszych miasteczka padają ofiarą zorganizowanej przestępczości przyciągniętej strumieniem pieniędzy z zagranicy. Kolejne pokolenie nie ma zbyt wielkiego wyboru i udaje się rodzinnym śladem za granicę za chlebem.

Aby naprawdę pozbyć się biedy, potrzebny jest długotrwały wzrost gospodarczy i wykształcenie się klasy średniej. I choć zasiłki rodziny zwiększają nieco popyt konsumpcyjny, to - jak wynika z badań - nie przyczyniają się do trwałego wzrostu. Zastrzyki gotówki z zewnątrz wypaczają lokalną gospodarkę i mogą nawet przyczynić się do spadku koniunktury w dłuższym okresie.

W dodatku socjolodzy ostrzegają, że rodziny Ameryki Łacińskiej płacą wysoką cenę za rozłąkę. Dzieci wychowywane są często przez dziadków, a rodzice niejednokrotnie nie widują ich latami, podkreśla "The Guardian".

Zdaniem "The Wall Streeet Journal" napływ gotówki z zagranicy może przyczynić się do wzrostu wartości lokalnej waluty, co utrudnia jedynie rozwój eksporterom. Około 85 proc. finansowej pomocy krewnych pracujących za granicą idzie na codzienne potrzeby ich rodzin w kraju i tylko niewielka jej cząstka jest przeznaczana na oszczędności czy inwestycje. Migranci na ogół wracają do ojczyzny po to, by przejść na emeryturę i odpocząć po ciężkim życiu, a nie po to, by inwestować w jej gospodarkę.

- Otrzymywanie pieniędzy od krewnych jest rodzajem plasterka przyklejonego na ranę tam, gdzie występują fundamentalne problemy ze wzrostem gospodarczym - mówi rozmówca "WSJ", profesor Dean Yang z University of Michigan. - Pomoc ta, niestety, nie doprowadzi do tego, że Salwador, Filipiny czy inne biedne kraje staną się tygrysami gospodarczymi.

Dla rodzin pomoc oznacza nieco lepsze życie, a najczęściej po prostu możliwość jedzenia do syta i posłania dzieci do szkoły. Najbiedniejsze gospodarstwa domowe w Gwatemali otrzymują około 60 proc. swoich dochodów właśnie z zagranicy. Liczba ludności żyjącej w ubóstwie spadła dzięki nim w Ugandzie aż o 11 proc., a w Bangladeszu o 6 proc., podaje Bank Światowy.

Salwadorczycy zaczęli na dużą skalę opuszczać kraj w latach 80., gdy nasiliła się wojna domowa. Dziś jeden na sześciu, czyli 1,5 mln ludzi, żyje za granicą, z czego wielu nielegalnie w Stanach Zjednoczonych. Rocznie wysyłają do domu prawie 3 mld dolarów, co stanowi ok. 16 proc. PKB Salwadoru. Mniej więcej jedna trzecia mieszkańców Ciudad Barrios otrzymuje pieniądze od krewnych. Średnio po 157 dolarów miesięcznie, co nieco przekracza sumę potrzebną według rządu do wyżywienia czteroosobowej rodziny. Na tym przykładzie widać więc, że pieniądze te mogą niewiele ponad to, że pomagają wydźwignąć rodzinę z ekstremalnej biedy.

Choć teoretycznie większe wydatki konsumpcyjne powinny przyczynić się do lepszej koniunktury, to z badań wynika, że wpływają na spadek poziomu oszczędności. Stagnacji ulega także stopa inwestycji. W rezultacie kraj się nie rozwija. Od 1999 roku do 2005 suma pomocy finansowej dla krewnych podwoiła się w Salwadorze do 2,8 mld dolarów, a mimo to gospodarka rozwija się słabo - w tempie 2,4 proc. rocznie, co dla biednego kraju oznacza w gruncie rzeczy stagnację.

Z badań przeprowadzonych w Meksyku wynika, że otrzymywanie pieniędzy z zagranicy skłania wielu mężczyzn do ograniczenia swojego czasu zatrudnienia. Według ekonomistów gospodarki, w których funkcjonuje model wyjazdów za chlebem, powinny znaleźć sposób na to, aby skierować napływające pieniądze na inwestycje. Władze Salwadoru zastanawiają się na przykład nad utworzeniem funduszy inwestycyjnych, w których pracujący za granicą obywatele mogliby lokować swoje pieniądze, jednocześnie umożliwiając rozwój gospodarki kraju.



Temat: Klasa 3b gimn. - Rok szk.2007/2008
Wielki Skok Naprzód (Wielki Skok) - kampania polityczno-gospodarcza przeprowadzona w latach 1958-1962 w Chińskiej Republice Ludowej. Zakładała szybkie przekształcenie Chin z zacofanego kraju rolniczego w czołową potęgę przemysłową. Pomysłodawcą tej kampanii był Mao Zedong, a realizowała ją Komunistyczna Partia Chin.

Impulsem do Wielkiego Skoku było odkrycie przez Komunistyczną Partię Chin, że wcześniej stosowany stalinowski model rozwoju przemysłowego (Pierwszy Plan Pięcioletni 1953-1957) nie pasuje do warunków chińskich. Mao Zedong postanowił zwiększyć produkcję rolną poprzez mobilizację wiejskiej siły roboczej, czyli głównego bogactwa posiadanego przez Chiny.

Założenia Wielkiego Skoku [edytuj]

Podstawowe hasło Wielkiego Skoku brzmiało: „więcej, lepiej, prędzej i taniej”, a zamierzenia były następujące :

* Wykorzystanie chłopów do ulepszania systemów irygacyjnych, urządzeń przeciwpowodziowych i osuszania bagien (co przywodzi na myśl gigantyczne roboty publiczne z czasów cesarskich, jak budowa Wielkiego Muru czy Wielkiego Kanału);
* Wzrost produkcji rolnej z jednostki ziemi – dzięki większej liczbie rąk, lepszej organizacji chłopów w komunach, a później także poprzez zakończone niepowodzeniem absurdalne pomysły zwiększenia gęstości zasiewu czy międzyrzędowego sadzenia innych płodów. W wyniku kolektywizacji w 2 tysiącach powiatów utworzono 70 tysięcy komun. W komunach tych było 750 tysięcy brygad, z których każda, o wielkości mniej więcej wsi, obejmowała około 220 gospodarstw i 1000 osób;
* Rozwinięcie lokalnego drobnego przemysłu produkującego towary konsumpcyjne oraz na potrzeby rolnictwa;
* Wytop stali w przydomowych i przyzakładowych prymitywnych dymarkach – 100 milionów ludzi wzięło udział w tej „bitwie o stal”, mającej uczynić z Chin światową potęgę w produkcji stali. W związku z tym, że każdy obywatel Chin musiał zająć się wytopem stali, brakowało rąk w rolnictwie. Kłopoty powiększał fakt, że metalowe narzędzia rolnicze zostały przetopione. Jakość produkowanej w chałupniczych warunkach stali pozostawiała jednak wiele do życzenia: w zasadzie, wytapiano nie stal, lecz marnej jakości żeliwo, przez swoją kruchość nieprzydatne dla budownictwa, eksportu i rozwoju przemysłu.

Klęska Wielkiego Skoku [edytuj]

Do planowania Wielkiego Skoku nie zaangażowano ekonomistów ani intelektualistów, ponieważ już wcześniej, w wyniku Kampanii Przeciwko Prawicowcom (1957-1958), kilkaset tysięcy wykwalifikowanych pracowników zostało napiętnowanych jako wrogowie ludu.

W każdej miejscowości gorliwe kadry partyjne formułowały ambitne zamierzenia Wielkiego Skoku. Następnie, niezależnie od rzeczywistej, coraz bardziej tragicznej, sytuacji, realizację owych całkowicie nierealistycznych celów wykazywano w raportach posyłanych wyżej. Nic więc dziwnego, iż państwowe statystyki pokazały podwojenie produkcji żywności i zbiorów bawełny w ciągu jednego 1958 roku. Na tej podstawie Komitet Centralny wyznaczył wysokie obowiązkowe dostawy na rok 1959. W efekcie zboże zabierano ze wsi wtedy, gdy chłopi mieli największe trudności ze zbiorami, a siła robocza została przerzucona do robót publicznych. Równocześnie, w latach 1958-1962 Chiny nawiedzały na przemian susze i powodzie. Dopiero w 1960 roku zorientowano się, że gospodarka znajduje się w ruinie, a wielu chłopów głoduje.

Oficjalnie władze za katastrofę obwiniały pogodę, mówiąc o "Trzech gorzkich latach". Liczbę ofiar oceniały na 14 milionów. Obecnie szacuje się, że w latach 1958-1960 co najmniej 20-30 milionów ludzi straciło życie na skutek głodu i niedożywienia. Najwyższe szacunki mówią nawet o 46 milionach ofiar. Innym skutkiem Wielkiego Skoku było drastyczne zmniejszenie się powierzchni lasów w Chinach (drewno wykorzystywano do palenia w prymitywnych dymarkach).

Katastrofa Wielkiego Skoku przyczyniła się do wzrostu migracji ze wsi do miast. W miastach zaś próby wyprowadzenia gospodarki na prostą i redukcje wydatków spowodowały bezrobocie i konieczność zapanowania nad migracjami. Władze wprowadziły wówczas program pełnej rejestracji gospodarstw domowych oraz restrykcyjny system zameldowania (hukou), uniemożliwiając niekontrolowane przemieszczanie się ludności. Wzmocniono powiązania pracownika z „jednostką pracy” danwei, która prócz poborów zapewniała mieszkanie, kartki żywnościowe, subsydiowane jedzenie i inne podstawowe artykuły. Danwei odpowiadała za całokształt życia społecznego: opiekę zdrowotną, socjalną, wypoczynek i życie polityczne.

Brak jednomyślności w KPCh co do sposobu likwidacji skutków Wielkiego Skoku spowodował „walkę dwu linii”. Zwolennicy specjalistycznego zarządzania, jak Liu Shaoqi i Deng Xiaoping, opowiedzieli się za przywróceniem indywidualnej motywacji ekonomicznej w rolnictwie poprzez zezwolenie na uprawę prywatnych działek i sprzedaż płodów na lokalnych rynkach. Natomiast Mao Zedong i jego poplecznicy wzywali do odnowienia działań ideologicznych i walki klas. W rezultacie Mao został chwilowo odsunięty od władzy. Równocześnie starano się naprawiać skutki Wielkiego Skoku i stan gospodarki chińskiej stopniowo się poprawiał. Trwało to do połowy lat sześćdziesiątych, gdy Mao Zedong powrócił na scenę polityczną i rozpętał Rewolucję Kulturalną aby rozprawić się z przeciwnikami politycznymi.

By Wikipedia

@ W małym gościu niedzielnym było to bardzo dokładnie opisane.
Jak Mao Zedong kombinował i jak przez niego zginęły miliony Chińczyków.



Temat: Skąd wzięli się Słowianie
Post znikł w wyniku awarii, ponieważ zaś uważam, że jest interesujący to wrzucam ponownie.

Cytat:
2008-11-12 00:25
Skąd wzięli się Słowianie - kolejny cykl wykładów w Muzeum Archeologicznym w Poznaniu

Kontrowersyjnym wystąpieniem na temat pochodzenia Słowian zainaugurował prof. Janusz Piontek z Instytutu Antropologii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, cykl wykładów naukowych w Muzeum Archeologicznym w Poznaniu. W tym roku akademickim zaplanowano osiem referatów. Zakres tematyczny jest szeroki - od metod pomocniczych w archeologii (badania geofizyczne), poprzez działalność konserwatorską, archeozoologię aż po geologię. Prof. Janusz Piontek w referacie zatytułowanym "Etnogeneza Słowian: od mitów ku faktom?" poruszył sporny i burzliwie dyskutowany w polskim środowisku archeologicznym problem zasiedlenia Polski przez Słowian.

W myśl pierwszego modelu (tzw. allochtonistycznego) Słowianie przywędrowali na ziemie Polskie z górnego dorzecza Dniepru dopiero ok. VI w. (gorącym zwolennikiem tego poglądu był prof. Kazimierz Godłowski). Według zwolenników drugiego poglądu (tzw. autochtonicznego) Słowianie nie przywędrowali, tylko zasiedlali obecne terytorium Polski od co najmniej okresu wpływów rzymskich.

Według allochtonistów praojczyzną Słowian były bagna Prypeci, z których ten nie odgrywający większej roli lud miał zupełnie nagle rozpocząć olśniewającą karierę historyczną i rozprzestrzenić na wielkim obszarze. Archeolodzy posłużyli się w tym przypadku pewnym założeniem demograficznym. Dowodem na brak ciągłości zasiedlenia i przybycie nowego ludu nad dorzecze Odry i Wisły ma być domniemane dwustuletnie wyludnienie na obszarach obecnej Polski między okresem wpływów rzymskich a wczesnym średniowieczem. Asumpt do rozpoczęcia badań prowadzonych przez prof. Janusza Piontka dały nowe wykopaliska, zwłaszcza badania autostradowe, a co za tym idzie nowe dane płynące z przebadanych cmentarzysk. Dzięki temu badacz uzyskał materiały porównawcze (osteologiczne) zwłaszcza dotyczące okresu wpływów rzymskich z takich stanowisk jak Kowalewko, Rogów, Pruszcz Gdański.

"Ci którzy mówią, iż z bagien Prypeci wyszły bardzo liczne grupy słowiańskie, które zasiedliły pół Europy w krótkim czasie - ok. 200 lat, nigdy nie wykazali, że doszło wśród nich do transformacji demograficznej, czyli istotnych przekształceń struktury społeczno- ekonomicznej w trakcie których dochodzi do raptownego spadku wymieralności osobników dorosłych i przedłużania życia osobników w okresie reprodukcyjnym, co przy nie zmienionym systemie płodności dawałoby bardzo wysoką liczbę dzieci w rodzinach i skutkowało wzrostem liczebnym populacji" - wyjaśniał prof. Piontek

Transformacja demograficzna może być spowodowana przez dwa czynniki. Albo poprzez spadek umieralności osobników dorosłych, czego przykładem jest np. XIX-wieczna Irlandia i jej boom demograficzny. Po wtóre może być wywołana przez wzrost płodności, co nastąpiło zdaniem prof. Piontka w czasie przejścia neolitycznego.

Prof. Janusz Piontek wykonał symulację demograficzną, uwzględniając poziom migracji i asymilacji. Następnie zagłębił się w materiale osteologicznym - badając szczątki kostne. Na tej podstawie oszacował jaka była dynamika rozwoju populacji w okresie wpływów rzymskich i wczesnego średniowiecza. Porównał dane dotyczące kultury wielbarskiej i te dotyczące wczesnego średniowiecza. Jako, że wynik badań nie był zgodny z bardzo popularnym poglądem allochtonistycznym, z niektórych środowisk posypały się gromy. Zdaniem prof. Piontka zabrakło rzeczowych argumentów na rzecz hipotezy, którą głoszą.

Z ustaleniami antropologa idą w parze wyniki badań dr Roberta Dąbrowskiego, który zebrał bogaty materiał kraniologiczny dotyczący okresu wpływów rzymskich i wczesnego średniowiecza. Stosował metodę odległości Mahalanobisa, jaka uwzględnia poszczególne, indywidualne czaszki, a nie średnią arytmetyczną. Okazało się, że czaszki przedstawicieli kultury wielbarskiej, przeworskiej, czerniachowskiej są bardzo podobne do czaszek Słowian.

Zdaniem prof. Piontka na podstawie jego badań i badań jego zespołu nie można obronić założenia wedle którego miała nastąpić dyskontynuacja morfologiczna wśród ludności zamieszkującej tereny obecnej Polski między okresem wpływów rzymskich a wczesnym średniowieczem. Podobieństwo jest niezwykle wysokie.

"My, antropolodzy nie twierdzimy, że wyjaśniamy tymi analizami zjawiska polityczne, historyczne, etniczne. Wskazujemy, że założona hipoteza allochtonistyczna zakładająca wyludnienie obszaru dorzecza Odry i Wisły i ponowne zaludnieniu nie jest właściwa" - tłumaczył.

Ponieważ część polskich antropologów a nawet archeologów kwestionuje możliwości badań podobieństw genetycznych między populacjami ludzkimi na podstawie cech kraniologicznych i odontologicznych (badanie zębów), prof. Piontek przedstawił przykłady z literatury światowej zadające temu twierdzeniu kłam. Antropolog podał kilka konkretnych przypadków z fachowej literatury światowej dotyczących analiz etnogenezy dokonywanych na podstawie cech niemetrycznych - na przykładzie badaczy z Japonii. Również powszechnie przyjęte jest badanie cech zębów, aby wykazać zmienność morfologiczną populacji w czasie - badania prof. Joela Irisha dotyczące kontynuacji/dyskontynuacji zasiedlenia Egiptu. Dowiódł tym samym, że standardy jakie zastosował podczas swoich studiów nad etnogenezą Słowian idą w parze ze standardami stosowanymi obecnie w świecie naukowym.

Prof. Piontek zauważył, że część archeologów próbuje wkroczyć w kompetencje antropologów i obalać wyniki ich badań. Dla nich również obca jest literatura zza wschodniej granicy opisująca antropologiczne zagadnienia na temat badań dotyczących etnogenezy Słowian. Stwierdzenia te dotyczyły "wyznawców" teorii allochtonicznej.

Pogląd o przybyciu Słowian na ziemie polskie w VI wieku ma wielu zwolenników. Zdaniem prof. Piontka jest on już bardzo głęboko zakorzeniony w świadomości wielu badaczy, a przez to uznawany niemal za pewnik.

"Brak różnic międzygrupowych między populacjami z okresu wpływów rzymskich a Słowian zachodnich w cechach kraniometrycznych i odontologicznych świadczy o podobnej strukturze genetycznej tych grup" - zakończył wykład prof. Janusz Piontek.

PAP - Nauka w Polsce, Szymon Zdziebłowski

tot/bsz
Za PAP